4-8 sierpnia 2010 -
Tatry w tydzień po alpejskim „Grosie”
W dniu dzisiejszym właśnie tak siedziałem i przypomniałem sobie o naszym wyjeździe w Tatry, kolebkę polskich gór – ponoć najpiękniejszych. Przyszło mi także opisać tą eskapadę. Ale jak to zrobić, skoro gór tych nie lubię – a nikt żadnego słowa sklecić nie chce. A może tak nic o tym wyjeździe nie pisać? Pytałem siebie.
27 sierpnia - 4 września 2011 -
Mont Blanc 4 810 mnpm - Wyprawa na Dach Europy
Naszedł wreszcie ten oczekiwany piątek w którym wyruszamy na planowaną tak długo wyprawę. Czeka nas 12 godzinna podróż w tatowym aucie, jednak po jej zakończeniu rozpocznie się prawdziwa górska przygoda.
Podróż mija bez większych problemów, jako kierowcy zmieniamy się z tatą za kółkiem. Lądujemy ostatecznie w Cervino – włoska górska mieścinka u podnóża Matterhorn 4 478m n.p.m.. Góra ta robi na nas piorunujące wrażenie. W lśniącym słońcu i lekko przyprószona śniegiem zachęca nas do snucia planów na temat jej zdobycia … w przyszłości.
Czytaj więcej
11 - 15 sierpnia 2010 -
OSTRA JAZDA BEZ TRZYMANKI czyli Zugspitza i Piekielna albo Jubileuszowa Grań

Dzień 0 - spokojna jazda
Wyjazd. Maciek przyjeżdża do mnie koło 20tej. Przepakowujemy samochód, ostatnia kawa, wyjazd. Do Garmisch ze Szklarskiej Poręby mamy niewiele ponad 600 km, ale jedziemy starą polówką, nie bardzo da się jechać szybciej niż 120km/h. Ale jedzie. :)
Od poniedziałku ślęczymy w prognozach pogody. W dolomitach burzowo, chmury zatrzymały się w Alpach Austriackich, oparły na granicy. Może wytrzyma. Jedyne dobre prognozy w Julijkach, ale tam za daleko. No więc musi wytrzymać w tych niemieckich górach!!
Czytaj więcej
22 - 27 sierpnia 2010 -
Biała Góra, albo Monte Bianco, czyli Mont Blanc ...
Biała Góra, albo Monte Bianco, czyli Mont Blanc marzył mi się chyba ze dwadzieścia lat. W końcu nadarzyła się okazja zdobycia tego dachu Europy.
W sumie przyczynił się do tego Tadziu z Łupek, który na swojej pierwszej ferracie rzucił zasapany, że: „na Mont Blanka było łatwiej”. Co prawda ferrata, czyli taka okuta stalową liną alpejska droga pionowo pod górę, do łatwych nie należała ale .... zaczęliśmy snuć montebiankowe plany.
Tak więc Kasia, Marek, ja i Marcin zamiast Kuby - wyruszyliśmy w Alpy. Na szczęście nie musiałam sama jechać samochodem - przyjechali po mnie z Limanowej do Szklarskiej Poręby, skąd po krótkim noclegu i dopakowaniu pogoniliśmy dalej. Na miejsce - camping we włosko-alpejskim Pont przyjechaliśmy koło drugiej w nocy w sobotę. Parę godzin snu, pakowanko, śniadanko i koło 11-tej wyruszyliśmy w kierunku schroniska imienia Vittorio Emanuelle II ...
czytaj więcej »
6 lipca - 22 lipca 2010 -
Przejście GSS im. Mieczysława Orłowicza
Dzień pierwszy 06.07.10
Zdobycie GSS rozpoczynamy od Świeradowa Zdroju, słupka z czerwonym oznaczeniem naszego szlaku, oznaczającego początek. Na razie aura nam nie sprzyja, drobny deszczyk zmienia się w ulewę. Bez problemów wchodzimy na Stóg Izerski. Tam w schronisku mały posiłek i pierwsze pieczątki. Przestaje padać, lajtowe przejście na Świeradowiec, Polanę Izerską, Podmokłą z punktem widokowym bez widoków (mgła), Szerzawa, Rudy Grzbiet, Przednia Kopa i wreszcie Wysoka Kopa, na którą prowadzi rozlatujący się mostek aż strach na niego wejść. ...
więcej w pdf-ie - Warto przeczytać i skomentować. Kliknij tutaj
czytaj więcej » » 30 lipca - 1 sierpnia 2010 -
Weekendowa wyprawa na Großglocknera
Weekendowa wyprawa na Großglocknera mimo iż nie została zakończona
zdobyciem wierzchołka głównego śmiało może być zaliczona do udanych.
Pogoda nam dopisała. Nastroje i humory też były dobre, więc co stanęło
na przeszkodzie aby zdobyć sam koniuszek Wielkiego Dzwonnika? O tym
dowiemy się z relacji Nastki ...



